czwartek, 21 listopada 2013

RIP Warhammer Online: Age of Reckoning

Ostatnio zmieniają nam się te gry MMO. Najróżniejsze F2P przejmują rynek i o ile uczciwego F2P ciężko nie lubić (no bo jak?), tak zdecydowana większość przekracza moją granicę akceptacji jeśli chodzi o mikrotransakcje. Szczególnie, gdy mowa klasycznym MMORPGu. Wprowadzenie płatnych ułatwień czy bonusów, które "oszczędzają czas" kłóci się z moim postrzeganiem tego gatunku. Dla mnie w grze tego typu każdy powinien mieć ten sam start i te same zasady podczas gry. Potwornie ciężkie jest utrzymanie takiego podejścia w grze MMO, do której dostęp jest darmowy. Ale i sam przez to inaczej patrzę na wszelkie nadchodzące masówki. Kiedyś chciałem sprawdzać każdy nowy tytuł, dziś nie widzę na horyzoncie żadnego MMO, które zakupiłbym w okolicach premiery.

Przejdźmy jednak do najważniejszej części wpisu.

18 grudnia tego roku Warhammer Online kończy swój żywot. I choć jest to smutna wiadomość, bo przecież zawsze szkoda stałych graczy, tak WAR wydaje się odchodzić z klasą. Sporo ludzi wciąż dobrze wspomina ten tytuł. Oczywiście nie była to gra bez wad, ale nie o minusy w tym wpisie chodzi. Każdy z byłych graczy może teraz pograć w Warhammera za darmo, a i proces rozwoju postaci będzie szybszy. Ja osobiście sobie daruję - bo i nie chcę przypadkiem zmazać pozytywnych wspomnień, jakie mam z WARa.



Szczerze mówiąc wiele szczegółów gry zwyczajnie wyleciało mi już z głowy. Wkleję więc fragment GOLowej recenzji autorstwa Łosia, napisanej w okolicach premiery.

(...)Właśnie odkryliśmy pierwszą nietypową cechę Wahammera Online – konstrukcję świata. Na pierwszy rzut oka wygląda to dość skomplikowanie.

Świat podzielono na trzy krainy będące rdzennymi obszarami działań antagonistycznych frakcji, czyli odpowiednio Krasnale kontra Greenskini, Imperium kontra Chaos i Elfy Wysokiego Rodu kontra Mroczne Elfy. Każdą z tych trzech krain pocięto z kolei na cztery plasterki, tzw. Tiery. Generalnie chodzi o to, że lokacje wchodzące w skład każdego z nich, przeznaczone są dla graczy o danym poziomie doświadczenia, Tier 1 dla poziomów od 1 do 10, Tier 2 dla od 11 do 20 itd. I tak dochodzimy do momentu, kiedy ta cała zawiła budowa staje się dla przeciętnego gracza banalnie prosta. Chodzi o to, że pierwszy obóz znajdujący się w Tierze 1 z ostatnim, dwudziestym drugim, znajdującym się w Tierze 4, niemal pod samą bramą stolicy frakcji przeciwnej połączone są jedną drogą. Wystarczy więc podążać tą ścieżką pomiędzy poszczególnymi obozami i po prostu wykonywać zlecane tam questy. Nic bardziej prostego i intuicyjnego. Ponadto możemy przenosić się pomiędzy trzema krainami i wykonywać zadania przeznaczone dla każdej z frakcji.



To jeszcze nie wszystko. Kluczową cechą Wahammera Online jest system walki Realm vs. Realm, podobnie zresztą jak to miało miejsce w Dark Age of Camlot, poprzedniej grze studia Mythic. W odróżnieniu jednak od niej tu nie musimy czekać, aż osiągniemy wysoki poziom doświadczenia, by uczestniczyć w globalnej wojnie. Tiery są tak skonstruowane, że część z nich zajmują lokacje PvE Destruction, część PvE Orderu, a część właśnie RvR, gdzie praktycznie od pierwszego poziomu możemy zmagać się z graczami strony przeciwnej. Ba, w skrajnym przypadku możemy w ten sposób nie tylko zdobywać punkty sławy, ale i po prostu levelować, niemal całkowicie pomijając questy i walkę z potworami. Jak łatwo się domyślić, im wyższy osiągamy poziom naszą postacią, a tym samym i Tierem, tym większą część map zajmują obszary RvR. (...)

Całość tutaj. Aha, na GOLu nie trzeba już mieć abonamentu do czytania starych recenzji (w końcu).

Jeśli o mnie chodzi, z Warhammerem kojarzy mi się głównie niezapomniany wojenny klimat. Ten konflikt było po prostu czuć. Sam projekt świata, opisane wyżej elementy, ba - nawet surowość grafiki... Grałem w różne MMO, ale Warhammer Online to absolutna czołówka jeśli chodzi o klimat i to już od samego rozpoczęcia rozgrywki. Szkoda, że oprócz wkurzających bugów i przejściowych problemów z lagami, ogólny poziom PvE nie przystawał do reszty gry (choć PQ i kompletowanie Tome of Knowledge zdecydowanie dawały radę), a i na temat kilku innych rzeczy mógłbym ponarzekać. Jednak nie mam zamiaru tego robić, bo Warhammera Online będę zwyczajnie dobrze wspominał, a jeśli gry sieciowe mają swój raj, to WAR na pewno zasłużył tam na swój własny serwer.

Najbardziej żałuję, że grałem w WARa sam i nigdy przez to nie dałem mu szansy na dłużej. 
Grę zdobyłem przypadkiem - wygrałem ją w konkursie radiowym. To był początek dobrej serii, bo konkursy odbywały się tam bodajże co dwa tygodnie w sobotnie poranki i chyba nie były zbyt popularne, bo przysłali mi jeszcze na przykład wypasioną edycję pecetowego Mass Effecta (choć to chyba była edycja normalna - wydawca musiał przy tym tytule nieźle zaszaleć) :P
Jednak po pięciu latach sam się sobie nie dziwię - w końcu Warhammer wyszedł w okolicach późnego Sunwell i blisko premiery Wrath of the Lich King...


Przeczytałem, że twórcy gry twardo bronili się przed przejściem na F2P. Ciekawe ile w tym prawdy. Cóż, jakkolwiek WAR nie będzie po śmierci wspominany, ja choć grałem w niego krótko, bawiłem się dobrze. A może to także dzięki temu, że moja przygoda w świecie Warhammera była - jak na MMO - niedługa? Nie wiem, ale mam nadzieję, że Mythic Entertainment pokusi się jeszcze w przyszłości o jakąś unikatową grę z tego gatunku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz