Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dark Souls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dark Souls. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 października 2013

Deadly Premonition PC, czyli żenada naprawiona (DPfix)

Wpis krótki, bo wszystko wskazuje, że historia jednak będzie miała szczęśliwe zakończenie (i tak się stało, aktualizacja na dole strony). Ale po kolei...

Deadly Premonition: The Director's Cut to bardzo intrygująca gra wydana na X360 i PS3. Jej charakterystyczne elementy to mechanika rodem z drugiego Playstation, ciekawy scenariusz i koszmarne błędy techniczne. Naiwni liczyli, że komputerowa konwersja wersji reżyserskiej będzie choć trochę naprawiona. Byłem jednym z nich.

wtorek, 25 grudnia 2012

Dark Souls kontra ja, część trzecia

Czyli kontynuujemy podróż przez świat Dark Souls. Nie przedłużając...

Blightown to nieprzyjemne miejsce. Ciemne, ponure, niebezpieczne. Weterani Demon's Souls czują się tam zapewne jak w domu. Spędziłem tu trochę czasu i myślę, że zwiedziłem większość lokacji, znajdując przy tym sporo ukrytych za różnymi winklami dusz. Boss tej strefy to Wiedźma Quelaag. Pięciokrotnie mnie pokonała. A to ja się zagapiłem (wiesz, że popełniłeś błąd, więc złościsz się tylko na siebie - dobre), a to postać mi się zablokowała w lawie (złościsz się na twórców - złe). Za szóstym razem podszedłem w 100% skoncentrowany i zabiłem wiedźmę jedynie raz obrywając. Po pokonaniu bossa ulepszyłem sobie Flaszkę i zabiłem w drugi dzwon.


Następnie udałem się do lasu. Po pokonaniu demona za kowalem (nioceniony Lightning Spear) zacząłem zwiedzać Darkroot Garden. Bardzo ciekawa lokacja. Inna niż te znane dotychczas z serii DS. Sporo tu różnorodnych przeciwników - w tym upierdliwych dużych rycerzy. Interesujące są też małe drzewka. Na początku raczej poszedłem nie tam gdzie trzeba i zatrzymałem się na hydrze. Nawet nie tyle zatrzymałem się, co utonąłem. Doszedłem w końcu do bossa - motyla. Nie był zbyt trudny i padł po kilku celnych strzałach ze Speara.

Dalej udałem się do Fortecy Sena. I jak ja się tutaj męczyłem. Wrogowie? Pestka. Pułapki? Idzie się wyuczyć na pamięć. Wahadła? Koszmar. Ile razy zginąłem zrzucony gdzieś na dno Fortecy. Na szczęście znalazłem ukryte ognisko po ostatnim zestawie wahadeł i udało mi się skończyć ten poziom. Walka z bossem była prosta, choć nawet efektowna. Przypominała trochę tą z ogromnym rycerzem w Demonie.

Później wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałem. Grupa gargulców zabrała mnie do zupełnie nowej lokacji. I to jakiej! Anor Londo to przepiękne miejsce. Silnik gry nie powala bajerami graficznymi, ale ta lokacja wygląda znakomicie. Do tego jest świetnie przemyślana i wymagająca. W jednym miejscu nawet przesadnie - chodzi mi o małą kapliczkę z Titanite Demonem w środku. Walka z nim jest trudna, ale opcjonalna. Bossem Aron Londo są dwaj przeciwnicy - rycerz i stwór. Ten drugi padł po serii z Lightning Speara, rycerz zaś lekko się przykoksował po śmierci kompana i był dosyć upierdliwy, ale zapas Flaszek pozwolił mi na cieszenie się ze zwycięstwa.

Co za widok!

Po zabiciu bossa udałem się dalej - do królowej. Krótka rozmowa i mam o jeden przedmiot więcej. To naczynie pozwalające na teleportację między ogniskami. Bardzo przydatna sprawa. Ofiarowałem naczynie na ołtarzu u wężopodobnego stwora i wróciłem do Lasu Darkroot. Swoją drogą, czy ten wąż miał w założeniu tak zabawnie wyglądać?

Kolejny poziom to powrót - do Lasu Darkroot. Tym razem udałem się na samym początku do lokacji z hydrą. Trzeba było ją zabić, jak kończymy grę to w stu procentach. Poszło 10 strzałów z Lightning Speara plus 2 uderzenia mieczem, ale udało się. Dalej napotkałem trzy wrogo nastawione kocury - nie miały jednak dziewięciu żyć. Muszę jednak przyznać, że dwa razy mnie zabiły. Potem przeszedłem przez mgłę i wpadłem na bossa - Szarego Wilka Sifa. Walka była długa, ale ostatecznie wilczur poległ. Szkoda mi go trochę... Swoją drogą, Boss ten został sparodiowany w dodatku do World of Warcraft - Mists of Pandaria. Jeden z bossków w daily questach u Golden Lotus wygląda identycznie :)

--

Jest świąteczny poranek, idealny moment by przysiąść do Dark Soulsa i powoli zbliżać się do końca gry. A tu klops. Niestety coś mi "się zepsuło" i przy podłączaniu pada od PS3 przez Motionin Joy wyskakuje mi bluescreen. Spróbuję to naprawić, ale znając mój talent do takich rzeczy, część czwarta przygód (powinno być pięć) z Dark Souls może nieco się opóźnić.

Aktualizacja 2013-01-12
Nie udało mi się "naprawić" dualshocka i co chwilę dostaję bluescreena. Dark Souls dokończę - spróbuję - jak kupię pada od Xboksa pod PC, a w końcu kupię, bo to w sumie przydatna inwestycja.

środa, 19 grudnia 2012

Dark Souls kontra ja, część druga

Podróż przez świat wykreowany przez From Software to niezwykła przygoda. Zabawę z wersją Prepare to Die zacząłem od gry Klerykiem wyposażonym w Master Key (Główny klucz). I już początek gry to niespodzianka. Dałbym sobie rękę uciąć, że na konsoli bossa w tutorialu można było zabić kilkukrotnie rzucając się mu na głowę z podwyższenia. Może nie miałbym ręki, ale w edycji pecetowej można skoczyć mu na łeb tylko raz. Nie żeby był to jakiś problem - to tylko bossek z tutoriala.

Do następnego bossa doszedłem bez większych problemów, farmiąc przy okazji nieco dusz. Do drugiego ogniska wracałem się wielokrotnie, podbijając Siłę do 16 i Zręczność do 10. Pozwoliło mi to na dzierżenie Claymore, którego zgarnąłem później smokowi sprzed nosa (na moście). Boss minotaur był jedynie formalnością, choć raz zginąłem spadając przez nieuwagę w przepaść (fail).

Kolejny boss to wspomniane w poprzednim wpisie Gargulce. Dranie znowu napsuły mi krwi. Podchodziłem do nich kilka razy i za każdym razem przy pojawieniu się drugiego, ginąłem przez ich zianie ogniem. W końcu znalazłem na nich sposób. Wróciłem się do przewróconego posągu nieco wcześniej, podbiłem atrybut Faith i wstąpiłem do Sunlight Warrior Covenant. Dało mi to dostęp do Lightning Speara. Ten czar to prawdziwe cudeńko. Udało mi się z nim pokonać Gargulców za drugim razem. Za pierwszym, standardowo, spadłem w przepaść :) .

Capra Demon

Gargulce gryzą glebę, dzwon uderzony - czas na wyprawę do Capra Demona. Nie lubię tej walki, jest bardzo mało miejsca, a oprócz bossa są tam też pieski. Ma jednak pewną niezaprzeczalną zaletę - jest prosta. Nie powinna nikomu sprawić specjalnych problemów. Sam boss ma kozacki wygląd i zawsze kojarzył mi się nieco z Piramidogłowym z Silent Hill 2. Moim zdaniem zasłużył na nieco bardziej interesującą walkę.

Po drodze do Głębin zabiłem Rycerza stojącego przed wejściem do minotaura. Knight strzegł pierwszego w grze pierścionka. Zabrałem ringa i zszedłem do kanałów. Depths to świetna lokacja. Czytałem, że wielu jej nie lubi, ale choć łatwo tam zginąć, klimat ma niezaprzeczalny. A stwory które tam spotykamy... Od piesków i szczurów, przez żabopodobne paskudztwa, po mocarnych Rzeźników. Po przejściu labiryntu, jakim są Głębiny, stajemy przed walką z - uwaga - Ziewającym Smokiem. To przeciwieństwo poprzedniego bossa. Duży, pusty plac i jeden, ogromny smok. Sama walka bardzo mi się podoba - można wyuczyć się ciosów smoka na pamięć i w konsekwencji zabić go bez używania choć raz Flaszki. Tym razem nie spadłem w przepaść i po kilkuminutowej potyczce cieszyłem się z 25000 dusz.

Początek gry za mną. I już przypomiało mi się, co uwielbiałem w Demon's Souls.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Dark Souls kontra ja, część pierwsza

Część pierwsza, a może powinno być inaczej?

Bo moja przygoda z Dark Souls zaczęła się 22 września. Zeszłego roku. Jak już wspominałem wcześniej, DS był ostatnią grą na konsole, jaką zakupiłem w dzień premiery. Nie mogło być inaczej - ściągnięty swego czasu z USA poprzednik "Darka" -  Demon's Souls - jest jedną z moich ulubionych gier w ogóle. Dodam, że premierowa edycja Darka na PS3 została kapitalnie wydana i spokojnie można nazwać ją kolekcjonerką.

Wielu uważa, że Demon's Souls jest grą trudniejszą niż jego duchowy następca. Ja się z tym nie zgodzę. Według mnie Demon jest jednak bardziej przystępny dla odbiorcy niż Dark Souls. Głównie ze względu na specyfikę portali do poszczególnych plansz z głównego huba. Jakoś łatwiej było mi sprawdzić w necie sugerowaną kolejność zaliczania lokacji, co pomagało w pokonywaniu gry, niż - jak w Darku - zostać rzuconym na głęboką wodę, w ogromny świat.

Na początku Dark Souls jedynie napocząłem. Zobaczyłem jak wygląda, zabiłem pierwszego bossa, poginąłem parę razy na kolejnym i postanowiłem, że odłożę grę aż będę miał więcej czasu. Nie oszukujmy się jednak...

Ja 0:1 Dark Souls