Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CCP Games. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CCP Games. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2015

Nowy zakup

Zgodnie z planem wydawania kasy na nowe statki postanowiłem nabyć takie oto maleństwo.






To oczywiście Noctis, najlepszy przyjaciel każdego kosmicznego złomiarza. Coś jak przyczepka w rzeczywistości. Fajna sprawa! Używając Tractor Beam przyciągamy wraki statków do siebie, a Salvagerami i odpowiednimi dronami przerabiamy je na złom. Bardzo przydatna rzecz, szczególnie dla misjonarzy.

Na tym nie koniec zakupów, bo za tydzień zamierzam wymienić swój podstawowy statek na nowszy model. Muszę tylko poczekać, aż moja postać nauczy się jednego skilla. Chwilowo robię sobie przerwę od latania po systemach, żeby za 7 dni wrócić do combat site'ów ze zdwojoną siłą - może wreszcie poszczęści mi się z lootem.

niedziela, 14 czerwca 2015

Pozdrowienia z Kosmosu

Kryzys grania zażegnany? Hmm... Za wcześnie stwierdzić. Fakty są jednak takie: od dobrych kilku miesięcy nie przysiadłem do żadnej gry na dłużej niż godzinę. Nawet do Football Managera (stąd jego obecność w tagach) - to już w ogóle ciekawy przypadek, bo na sam zielonkawy ekran tytułowy mam niemalże odruch wymiotny (przejdzie - zawsze przechodzi). Przepraszam więc odwiedzających bloga dla opisów z FM-a za brak nowych tekstów. 


sobota, 1 grudnia 2012

Eve Online: Wormhole.

Zaczęło się niewinnie. Wbiłem w Herona, wystrzeliłem proby, poustawiałem je, no i masz, Radar Site na dzień dobry. Chwilę później byłem ok. 4 miliony bogatszy i lekko wkręcony. Przypomniałem sobie, co w Eve kiedyś tak mocno mnie wciągnęło. Później znalazłem Magnetometric Site'a, gdzie fortuna może na mnie nie czekała, ale zauważyłem coś ciekawego. Ani w jednym, ani w drugim site'cie nie było żadnego wroga.  Zdecydowałem, że spróbuję zrobić coś niemożliwego czyli zbudować mityczny "All-in-one exploration ship" do latania po High Secu.


Niewiele później byłem już w Jita ze swoim nowym nabytkiem. Nie jest to żadne cudo, wszystkich Radar i Magnetometric nim nie zrobisz. Ale spokojnie można czymś takim polatać. Cena za takiego Herona jest śmiesznie mała i przy odrobinie szczęścia, zakup zwróci się po godzinie.

Później naszła mnie ochota na porobienie ukrytych po high-secu combat site'ów. I po jednym dniu takiego latania, zupełnie tego nie polecam. Może miałem pecha, ale najlepszym jednorazowym łupem, jaki zdobyłem, był taki przedmiot:


Dużo lepiej wyszedłbym robiąc misje lub szukając Radarów. Coś mnie jednak podkusiło, by w trakcie robienia site'ów rozglądnąć się za nowym korpem. I tak przypadkiem trafiłem na anons jednej z małych korporacji, mającej swoją siedzibę w Wormholu klasy C2.

I tak Petra drugi raz w swoim żywocie trafiła do WH. Szybko sprowadziłem się do nowego domu swoim wyżej wymienionym Heronem, dostałem z tej okazji nowiutkiego Drejka i zająłem się swoimi sprawami. Czyli - strzelamy probami!

I co? Znowu na dobry początek Radar!


Już przeczuwałem miliony. Jeśli w High-Secu zarabiałem na tym ciekawe kwoty, to co będzie w dziurze? Po zwarpowaniu zauważyłem dwie rzeczy:

-8x Sleeper Database do shackowania!
-Sporo mocnych wrogów

Nie omieszkałem więc skorzystać z pomocy, znajdującego się tuż obok, nowego kolegi z korpa. Z jego statkiem nie było problemów z odesłaniem Sleepersów w niebyt. Przesiadłem się do shipa z Codebreakerem i zacząłem hackowanie. Pierwszy Database - nic ciekawego. Drugi - słabo. Trzeci - nienajlepiej. I tak po ósmym w bagażniku miałem coś takiego:


Czyli dużo słabiej niż w Radarze opisywanym w pierwszym akapicie! To się nazywa niefart. Tak czy siak, chyba wkręciłem się na dobre. Atmosfera w takim kameralnym korpie jest super. I loot ze Sleepersów też :)

czwartek, 13 września 2012

Mój pierwszy Drake...

"... z biedronki".


Dla wielu to nic, ale dla mnie to niemałe wydarzenie, pierwszy statek z gatunku tych trochę droższych. Na razie w nieco prowizorycznym ficie, ale lata i strzela - to najważniejsze. Ciesze się, że w ogóle mogę tak szybko wrócić do gry, mój net chyba w końcu zaczął współpracować.



A w GW2 zrobiłem sobie Guardiana, który podoba mi się bardziej niż Nekromanta. Dopiero przy postaci walczącej w zwarciu można w pełni docenić możliwości jakie daje zmiana broni. Wydaje mi się, że Strażnik został nieco bardziej dopieszczony przez twórców niż nekro. Zastanawiam się tylko jak go sfitować :) : greatsword, dwuręczna maca, a może jednoręczny mieczyk i tarcza?

Do tego przyszła mi książka "Eve: Era Empireum". A wszyscy coraz bardziej polecają mi obejrzenie "Game of Thrones" i "Sons of Anarchy".

Tylko jak ja na to wszystko znajdę czas?

piątek, 17 sierpnia 2012

Eve - ostatnie łupy

Nadal zajmuję się eksploracją. Skanowanie wychodzi mi coraz sprawniej i ilość zarobionych ISKów na godzinę rośnie. Ale kto próbował tego zajęcia, ten wie, że bardzo dużo zależy tu od szczęścia. Może się zdarzyć dzień bez udanego dropu, a innym razem co chwilę będą trafiały się nam dobre łupy. Według mnie czynnik losowy dodaje tylko smaczku eksploracji.

Oto na przykład ostatni Magnetometric i Radar Site.


Wcześniej miałem też bardzo udaną wizytę w jednym Magnetometric Site. W końcu, bo do tej pory nic mi stamtąd nie leciało. Screena oczywiście nie ma, bo zapomniałem zrobić.

W każdym razie na myśl o kasie ze sprzedaży tych wszystkich śmieci moja postać aż straciła głowę. A właściwie twarz i to nie tylko.


Do zobaczenia.

środa, 15 sierpnia 2012

Eve - powrót do eksploracji

Mój net jak zwykle daje o sobie znać i dzisiejszej wyprawy na misję mój Caracal o mało nie przypłacił życiem. Uznałem, że nawet misjowanie to zbyt wielkie ryzyko i wróciłem do tego co na początku sprawiało mi największą frajdę - eksploracji. Nie ma to jak ustawianie kuleczek na czarnym ekranie :)

Do tego zdarza się, że eksploracja jest bardzo dochodowym zajęciem. Dzisiaj zacząłem od znalezienia Radar Site'u, którego nawet nie pilnowały żadne wrogie moby. To dobrze, bo mój fit jest dosyć zabawny.


Ledwo kilka minut i jestem ładnych parę milionów do przodu. Co ciekawe chwile po tym miałem DC, więc prawdopodobnie będąc bezbronnym na misji - nie skończyłoby się to dobrze...

środa, 8 sierpnia 2012

Eve Online, część pierwsza.

Gdzieś ze dwa czy trzy lata temu kolejny raz przeczytałem, że WoW jest słaby, a grają w niego jedynie leszcze, które nie dałyby sobie rady w Eve Online. Bo to Eve jest grą dla prawdziwych Koksów. Skwitowałem to szyderczym uśmieszkiem, bo ja w WoWie bawiłem się znakomicie, ale pomyślałem sobie...

"Kurde, może trzeba to EvE sprawdzić?"