Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mmorpg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mmorpg. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2015

Nowy zakup

Zgodnie z planem wydawania kasy na nowe statki postanowiłem nabyć takie oto maleństwo.






To oczywiście Noctis, najlepszy przyjaciel każdego kosmicznego złomiarza. Coś jak przyczepka w rzeczywistości. Fajna sprawa! Używając Tractor Beam przyciągamy wraki statków do siebie, a Salvagerami i odpowiednimi dronami przerabiamy je na złom. Bardzo przydatna rzecz, szczególnie dla misjonarzy.

Na tym nie koniec zakupów, bo za tydzień zamierzam wymienić swój podstawowy statek na nowszy model. Muszę tylko poczekać, aż moja postać nauczy się jednego skilla. Chwilowo robię sobie przerwę od latania po systemach, żeby za 7 dni wrócić do combat site'ów ze zdwojoną siłą - może wreszcie poszczęści mi się z lootem.

niedziela, 14 czerwca 2015

Pozdrowienia z Kosmosu

Kryzys grania zażegnany? Hmm... Za wcześnie stwierdzić. Fakty są jednak takie: od dobrych kilku miesięcy nie przysiadłem do żadnej gry na dłużej niż godzinę. Nawet do Football Managera (stąd jego obecność w tagach) - to już w ogóle ciekawy przypadek, bo na sam zielonkawy ekran tytułowy mam niemalże odruch wymiotny (przejdzie - zawsze przechodzi). Przepraszam więc odwiedzających bloga dla opisów z FM-a za brak nowych tekstów. 


sobota, 4 stycznia 2014

Final Fantasy XIV - Pierwsze wrażenia

Od dawien dawna lubię spędzać mroźne wieczory w czasie około świątecznym przed monitorem, jak na gracza przystało. Szczególnie grając w grę - i nie mam nic przeciwko, by była to gra MMO. W tym roku padło na Final Fantasy XIV: A Realm Reborn. I to mimo tego, że tegoroczne mroźne wieczory specjalne mroźne nie są (nie żeby mi to przeszkadzało).

Just my rifle, my pony and me.

czwartek, 2 stycznia 2014

Pierwsze Osiągnięcie 2014

Witam wszystkich w 2014! Wszystkiego dobrego i niech nadchodzący rok nie będzie gorszy niż ten poprzedni.

A co o nadchodzącym roku mówi pierwsze zdobyte osiągnięcie? Jest nim...


zaliczenie 20 misji związanych w wytwarzaniem przedmiotów w Final Fantasy XIV: A Realm Reborn. Czy 2014 upłynie mi pod znakiem jubilerstwa na zamówienie?

A w nowego Finala pogrywam od paru dni i jest całkiem przyjemny. Pierwsze wrażenia już niedługo.


czwartek, 21 listopada 2013

RIP Warhammer Online: Age of Reckoning

Ostatnio zmieniają nam się te gry MMO. Najróżniejsze F2P przejmują rynek i o ile uczciwego F2P ciężko nie lubić (no bo jak?), tak zdecydowana większość przekracza moją granicę akceptacji jeśli chodzi o mikrotransakcje. Szczególnie, gdy mowa klasycznym MMORPGu. Wprowadzenie płatnych ułatwień czy bonusów, które "oszczędzają czas" kłóci się z moim postrzeganiem tego gatunku. Dla mnie w grze tego typu każdy powinien mieć ten sam start i te same zasady podczas gry. Potwornie ciężkie jest utrzymanie takiego podejścia w grze MMO, do której dostęp jest darmowy. Ale i sam przez to inaczej patrzę na wszelkie nadchodzące masówki. Kiedyś chciałem sprawdzać każdy nowy tytuł, dziś nie widzę na horyzoncie żadnego MMO, które zakupiłbym w okolicach premiery.

Przejdźmy jednak do najważniejszej części wpisu.

18 grudnia tego roku Warhammer Online kończy swój żywot. I choć jest to smutna wiadomość, bo przecież zawsze szkoda stałych graczy, tak WAR wydaje się odchodzić z klasą. Sporo ludzi wciąż dobrze wspomina ten tytuł. Oczywiście nie była to gra bez wad, ale nie o minusy w tym wpisie chodzi. Każdy z byłych graczy może teraz pograć w Warhammera za darmo, a i proces rozwoju postaci będzie szybszy. Ja osobiście sobie daruję - bo i nie chcę przypadkiem zmazać pozytywnych wspomnień, jakie mam z WARa.



Szczerze mówiąc wiele szczegółów gry zwyczajnie wyleciało mi już z głowy. Wkleję więc fragment GOLowej recenzji autorstwa Łosia, napisanej w okolicach premiery.

(...)Właśnie odkryliśmy pierwszą nietypową cechę Wahammera Online – konstrukcję świata. Na pierwszy rzut oka wygląda to dość skomplikowanie.

Świat podzielono na trzy krainy będące rdzennymi obszarami działań antagonistycznych frakcji, czyli odpowiednio Krasnale kontra Greenskini, Imperium kontra Chaos i Elfy Wysokiego Rodu kontra Mroczne Elfy. Każdą z tych trzech krain pocięto z kolei na cztery plasterki, tzw. Tiery. Generalnie chodzi o to, że lokacje wchodzące w skład każdego z nich, przeznaczone są dla graczy o danym poziomie doświadczenia, Tier 1 dla poziomów od 1 do 10, Tier 2 dla od 11 do 20 itd. I tak dochodzimy do momentu, kiedy ta cała zawiła budowa staje się dla przeciętnego gracza banalnie prosta. Chodzi o to, że pierwszy obóz znajdujący się w Tierze 1 z ostatnim, dwudziestym drugim, znajdującym się w Tierze 4, niemal pod samą bramą stolicy frakcji przeciwnej połączone są jedną drogą. Wystarczy więc podążać tą ścieżką pomiędzy poszczególnymi obozami i po prostu wykonywać zlecane tam questy. Nic bardziej prostego i intuicyjnego. Ponadto możemy przenosić się pomiędzy trzema krainami i wykonywać zadania przeznaczone dla każdej z frakcji.



To jeszcze nie wszystko. Kluczową cechą Wahammera Online jest system walki Realm vs. Realm, podobnie zresztą jak to miało miejsce w Dark Age of Camlot, poprzedniej grze studia Mythic. W odróżnieniu jednak od niej tu nie musimy czekać, aż osiągniemy wysoki poziom doświadczenia, by uczestniczyć w globalnej wojnie. Tiery są tak skonstruowane, że część z nich zajmują lokacje PvE Destruction, część PvE Orderu, a część właśnie RvR, gdzie praktycznie od pierwszego poziomu możemy zmagać się z graczami strony przeciwnej. Ba, w skrajnym przypadku możemy w ten sposób nie tylko zdobywać punkty sławy, ale i po prostu levelować, niemal całkowicie pomijając questy i walkę z potworami. Jak łatwo się domyślić, im wyższy osiągamy poziom naszą postacią, a tym samym i Tierem, tym większą część map zajmują obszary RvR. (...)

Całość tutaj. Aha, na GOLu nie trzeba już mieć abonamentu do czytania starych recenzji (w końcu).

Jeśli o mnie chodzi, z Warhammerem kojarzy mi się głównie niezapomniany wojenny klimat. Ten konflikt było po prostu czuć. Sam projekt świata, opisane wyżej elementy, ba - nawet surowość grafiki... Grałem w różne MMO, ale Warhammer Online to absolutna czołówka jeśli chodzi o klimat i to już od samego rozpoczęcia rozgrywki. Szkoda, że oprócz wkurzających bugów i przejściowych problemów z lagami, ogólny poziom PvE nie przystawał do reszty gry (choć PQ i kompletowanie Tome of Knowledge zdecydowanie dawały radę), a i na temat kilku innych rzeczy mógłbym ponarzekać. Jednak nie mam zamiaru tego robić, bo Warhammera Online będę zwyczajnie dobrze wspominał, a jeśli gry sieciowe mają swój raj, to WAR na pewno zasłużył tam na swój własny serwer.

Najbardziej żałuję, że grałem w WARa sam i nigdy przez to nie dałem mu szansy na dłużej. 
Grę zdobyłem przypadkiem - wygrałem ją w konkursie radiowym. To był początek dobrej serii, bo konkursy odbywały się tam bodajże co dwa tygodnie w sobotnie poranki i chyba nie były zbyt popularne, bo przysłali mi jeszcze na przykład wypasioną edycję pecetowego Mass Effecta (choć to chyba była edycja normalna - wydawca musiał przy tym tytule nieźle zaszaleć) :P
Jednak po pięciu latach sam się sobie nie dziwię - w końcu Warhammer wyszedł w okolicach późnego Sunwell i blisko premiery Wrath of the Lich King...


Przeczytałem, że twórcy gry twardo bronili się przed przejściem na F2P. Ciekawe ile w tym prawdy. Cóż, jakkolwiek WAR nie będzie po śmierci wspominany, ja choć grałem w niego krótko, bawiłem się dobrze. A może to także dzięki temu, że moja przygoda w świecie Warhammera była - jak na MMO - niedługa? Nie wiem, ale mam nadzieję, że Mythic Entertainment pokusi się jeszcze w przyszłości o jakąś unikatową grę z tego gatunku...

sobota, 1 grudnia 2012

Eve Online: Wormhole.

Zaczęło się niewinnie. Wbiłem w Herona, wystrzeliłem proby, poustawiałem je, no i masz, Radar Site na dzień dobry. Chwilę później byłem ok. 4 miliony bogatszy i lekko wkręcony. Przypomniałem sobie, co w Eve kiedyś tak mocno mnie wciągnęło. Później znalazłem Magnetometric Site'a, gdzie fortuna może na mnie nie czekała, ale zauważyłem coś ciekawego. Ani w jednym, ani w drugim site'cie nie było żadnego wroga.  Zdecydowałem, że spróbuję zrobić coś niemożliwego czyli zbudować mityczny "All-in-one exploration ship" do latania po High Secu.


Niewiele później byłem już w Jita ze swoim nowym nabytkiem. Nie jest to żadne cudo, wszystkich Radar i Magnetometric nim nie zrobisz. Ale spokojnie można czymś takim polatać. Cena za takiego Herona jest śmiesznie mała i przy odrobinie szczęścia, zakup zwróci się po godzinie.

Później naszła mnie ochota na porobienie ukrytych po high-secu combat site'ów. I po jednym dniu takiego latania, zupełnie tego nie polecam. Może miałem pecha, ale najlepszym jednorazowym łupem, jaki zdobyłem, był taki przedmiot:


Dużo lepiej wyszedłbym robiąc misje lub szukając Radarów. Coś mnie jednak podkusiło, by w trakcie robienia site'ów rozglądnąć się za nowym korpem. I tak przypadkiem trafiłem na anons jednej z małych korporacji, mającej swoją siedzibę w Wormholu klasy C2.

I tak Petra drugi raz w swoim żywocie trafiła do WH. Szybko sprowadziłem się do nowego domu swoim wyżej wymienionym Heronem, dostałem z tej okazji nowiutkiego Drejka i zająłem się swoimi sprawami. Czyli - strzelamy probami!

I co? Znowu na dobry początek Radar!


Już przeczuwałem miliony. Jeśli w High-Secu zarabiałem na tym ciekawe kwoty, to co będzie w dziurze? Po zwarpowaniu zauważyłem dwie rzeczy:

-8x Sleeper Database do shackowania!
-Sporo mocnych wrogów

Nie omieszkałem więc skorzystać z pomocy, znajdującego się tuż obok, nowego kolegi z korpa. Z jego statkiem nie było problemów z odesłaniem Sleepersów w niebyt. Przesiadłem się do shipa z Codebreakerem i zacząłem hackowanie. Pierwszy Database - nic ciekawego. Drugi - słabo. Trzeci - nienajlepiej. I tak po ósmym w bagażniku miałem coś takiego:


Czyli dużo słabiej niż w Radarze opisywanym w pierwszym akapicie! To się nazywa niefart. Tak czy siak, chyba wkręciłem się na dobre. Atmosfera w takim kameralnym korpie jest super. I loot ze Sleepersów też :)

czwartek, 13 września 2012

Mój pierwszy Drake...

"... z biedronki".


Dla wielu to nic, ale dla mnie to niemałe wydarzenie, pierwszy statek z gatunku tych trochę droższych. Na razie w nieco prowizorycznym ficie, ale lata i strzela - to najważniejsze. Ciesze się, że w ogóle mogę tak szybko wrócić do gry, mój net chyba w końcu zaczął współpracować.



A w GW2 zrobiłem sobie Guardiana, który podoba mi się bardziej niż Nekromanta. Dopiero przy postaci walczącej w zwarciu można w pełni docenić możliwości jakie daje zmiana broni. Wydaje mi się, że Strażnik został nieco bardziej dopieszczony przez twórców niż nekro. Zastanawiam się tylko jak go sfitować :) : greatsword, dwuręczna maca, a może jednoręczny mieczyk i tarcza?

Do tego przyszła mi książka "Eve: Era Empireum". A wszyscy coraz bardziej polecają mi obejrzenie "Game of Thrones" i "Sons of Anarchy".

Tylko jak ja na to wszystko znajdę czas?

piątek, 17 sierpnia 2012

Eve - ostatnie łupy

Nadal zajmuję się eksploracją. Skanowanie wychodzi mi coraz sprawniej i ilość zarobionych ISKów na godzinę rośnie. Ale kto próbował tego zajęcia, ten wie, że bardzo dużo zależy tu od szczęścia. Może się zdarzyć dzień bez udanego dropu, a innym razem co chwilę będą trafiały się nam dobre łupy. Według mnie czynnik losowy dodaje tylko smaczku eksploracji.

Oto na przykład ostatni Magnetometric i Radar Site.


Wcześniej miałem też bardzo udaną wizytę w jednym Magnetometric Site. W końcu, bo do tej pory nic mi stamtąd nie leciało. Screena oczywiście nie ma, bo zapomniałem zrobić.

W każdym razie na myśl o kasie ze sprzedaży tych wszystkich śmieci moja postać aż straciła głowę. A właściwie twarz i to nie tylko.


Do zobaczenia.

środa, 15 sierpnia 2012

Eve - powrót do eksploracji

Mój net jak zwykle daje o sobie znać i dzisiejszej wyprawy na misję mój Caracal o mało nie przypłacił życiem. Uznałem, że nawet misjowanie to zbyt wielkie ryzyko i wróciłem do tego co na początku sprawiało mi największą frajdę - eksploracji. Nie ma to jak ustawianie kuleczek na czarnym ekranie :)

Do tego zdarza się, że eksploracja jest bardzo dochodowym zajęciem. Dzisiaj zacząłem od znalezienia Radar Site'u, którego nawet nie pilnowały żadne wrogie moby. To dobrze, bo mój fit jest dosyć zabawny.


Ledwo kilka minut i jestem ładnych parę milionów do przodu. Co ciekawe chwile po tym miałem DC, więc prawdopodobnie będąc bezbronnym na misji - nie skończyłoby się to dobrze...

niedziela, 12 sierpnia 2012

Eve i WoW

Mimo problemów z netem zdecydowałem się na odnowienie subskrypcji w Eve, bo nie mam ochoty obecnie grać w nic innego. Odwiedzam market, carebearuje, salvage'uje i skilluje czyli generalnie nie robię nic niebezpiecznego. Nie ma to jak granie w MMO, a obecnie w Wowie jest ten fatalny okres oczekiwania na dodatek. Jedyne zajęcie, które można teraz tam robić to levelowanie postaci. Ubierać jej nie ma na razie sensu.

Oczekiwanie na nowy dodatek, a także patche z contentem i nowe sezony w PvP to jeden z problemów produkcji Blizzarda. Są momenty w grze, gdy po prostu nie ma sensu niczego robić. Zbierając honor czy punkty z PvE można kupić sobie itemy, ale i tak po patchu będą one nadawały się tylko na disenchant. Brakuje nieco takiej uniwersalnej waluty, którą opłacałoby się zawsze farmić. Owszem, jest w Wowie gold, ale obecnie mam go tyle, że i tak nie mam co z nim robić - lubię bawić się w handel, dzięki czemu dorobiłem się małej fortuny. Po wyjściu dodatku ożywa nieco handel epickimi itemami z world dropu, ale później za kasę kupuje się głównie mounty i pety.


Jeśli chodzi o Eve to zapraszam wszystkich do wypełnienia dwóch fajnych testów. Pierwszy jest przeznaczony dla kompletnie zielonych. Jest to analiza dostępna na oficjalnej stronie gry.
http://www.eveonline.com/sandbox/personality-analysis/

Mi wyszło:
Explorer
Scan down anomalies and explore them in search of rare items.

W sumie - zgadza się.

Drugi to bardziej skomplikowany test osobowości. Dostępny jest tutaj:
Eve is just a game. People tend to get really worked up about it, and this is highly amusing. The best moments of Eve is when someone throws a hissy fit after you pwned them when they didn't expect it. You often use the "it's a PvP game-line", but what you really mean by that is that the game is supposed to be exploited and won. No trick is beneath you as long as it lets you get a laugh at the expense of someone else. Everything is valid until CCP says it's not.


A jak będzie u Was?